Ósmego stycznia, czwartek.
Odrobinę więcej śniegu. Trzy, może pięć centymetrów. W ciągu dnia, jakby odrobinę cieplej. A wieczorem odwilż. Mży. Pociąg, w którym rozpoczynam moją drogę do pracy się spóźnił. Autobus, którym rozpoczynam drogę do domu też się spóźnił... Tu dziesieć minut, tam piętnaście... Pomiędzy, dzień pracy u Christiny. I nowy tineco. Dwa w jednym. Klasyczny odkurzacz z kilkoma szczotkami i odkurzacz mopujący. Chyba ten model. Chyba, bo wypakowałam tylko elementy do części mopującej Mnie nie zachwycił. W tym modelu wodę wlewa się do podstawy, co czyni ją ciężką i wyższą, przez co mopowanie przestaje być przyjemnością. Dojście do niektórych miejsc, jak np. pod muszlę klozetową jest niemożliwe. Odkurzacz przyjechał naładowany w stopniu znikomym. Nie miałam czasu załadować go na maxa przed użyciem. Z tego połowicznego naładowania, bateria bardzo szybko schodziła w dół. Nie wiem, czy po pełnym załadowaniu będzie inaczej. Stresowałam się podczas mopowania, że nie starczy mu energii na wymop...

