Sobota, trzeciego stycznia.
Czuję wyraźnie, że moje wibracie się zmieniły.
Długo na to pracowałam.
Rok 2025, był rokiem bardzo trudnym, ale jednocześnie rokiem przełomowym.
WIEM, że w tym roku będzie INACZEJ.
Duże przemeblowanie w mojej głowe poczyniła śmierć moich ukochanych kotów.
Śmierć Gioi, jakolwiek to brzmi, wsprła mnie w podjęciu decyzji o wynajęciu samodzielnego mieszkania.
To, co wydawało się niemożliwe, stało się możliwe.
Bo ja nie miałam żadnej szansy na mieszkanie.
Bo sprzątaczce z niestabilną sytuacją zawodową i kotem, nikt nie wynajmnie.
I stał się CUD.
Świat zobaczył moje pragnienie i Świat mi DAŁ.
Pamiętam moje przerażenie, pamiętam moje wahanie.
Minęło pięć miesięcy. A ja nadal żyję i coraz lepiej mi się żyje.
Mam SWOJE miejsce. I mam w końcu SPOKÓJ.
I po pracy NIC NIE MUSZĘ, ale wszystko MOGĘ.
I delektuję się codziennie tym uczuciem.
Myślę, że milowym krokiem w zmianie mojej wibracji, było skasowanie profili na portalach, gdzie szukałam pracy w charakterze sprzątaczki. Takie w pełni świadome, przemyślane i radosne, z decyzją, że już nic nowego nie wezmę i że krok po kroku będę wychodziła ze sprzątania.
To będzie proces, to nie stanie się z dnia na dzień... No chyba, że stanie się jakiś CUD i z dnia na dzień stanę się bogata.
Drugim milowym krokiem jest zdobycie się na odwagę i poproszenie o podwyżki wszędzie tam, gdzie chciałam je dostać. I gdzie z tą prośbą nosiłam się od nastu miesięcy.
I trzeci krok, postanowienie, że po ciągu sześciu miesiecy zamykania każdego miesiąca z minimum 50% zyskiem na firexie rezygnuję z jednej pracy.
Kolejne postanowienie, jeżeli nie dostanę podwyżki w wysokości 2 euro za godzinę u Rebeki, odchodzę, TERAZ.
Najlepiej za porozumieniem stron.
Mam jakieś takie przeczucie, że będą próbowali się targować, albo będą udawać, że tematu nie było i nie ma.
Poniedziałek już za chwilę. :)
Jeżeli dostanę wszystkie podwyżki będę miała miesięcznie 84 euro więcej.
Zielona Skarpetka nauczyła mnie cudnego podejścia do tego, co ma nadejść,
"BĘDZIE TAK, JAK MA BYĆ."
Nauczyła mnie nie cisnąć, że ma być TAK, albo TAK.
NIECH STANIE SIĘ TO, CO BĘDZIE NAJLEPSZE DLA MNIE.
Nie muszę mieć tej pracy u Rebeki.
Te 128 euro miesięcznie naprawdę nie zmienia NIC w moim życiu.
Wolę wymienić je na dwanaście godzin WOLNOŚCI, które mogę sobie podarować.
Takie pieniądze spokojnie mogę wyjąć jednego dnia z forexu.
******
Wczoraj poszłam do dziadunia.
Zastałam go gotowego do wyjścia. Ale po chwili zorientowałam się, że on nie wychodzi do piekarnio-cukiernio-kawiarni, tylko właśnie wrócił!
Może powinnam omówić z nim możliwość wcześniejszego przychodzenia do pracy?
Nie jakoś super wczesnego, ale tak na dziewiątą?
Zawsze wtedy wcześniej skończę i będę miała ładny kawałek soboty dla siebie.
Pościel ze względów higienicznych powinno się prać w 60 stopniach.
W pralce dziedunia taki program trwa ponad cztery godziny!!!
Zawsze wstawiałam na krótki program i po wysuszeniu pościeli zawsze ją prasuję.
Wczoraj postanowiłam wyprać pościel jak się należy...
I kosztowało mnie to czekanie, aż pralka skończy swoją pracę...
Jakieś dodatkowe 20 minut, ale że to moja wina, że źle zaplanowałam pracę i że w tym czasie po prostu czekałam, to nie policzyła dziaduniowi dodatkowych minut.
Policzyłam zwyczajową stówkę.
Dzidunio wyjął portfel, wyciągnął z niego najpierw zielony banknot (100) i zaraz potem brązowy (50) i podał mi oba!!!
Świat przez dziadunia przysłał mi 50 euro!
Ale niespodzianka!
W domu odkryję, że w weekend można grać na BITCOINIE!
Nawet zajmuję pozycję, ale ruch jest żaden i pozycję, po chwili, na jakimś symbolicznym plusie zamykam.
OVERTRADING, jest niewskazany.
Nie można cały czas być pod prądem.
Już w pracy bardzo mocno bolą mnie kolana i stopy.
Całe moje ciało mówi, że ono JUŻ NIE CHCE.
Po powrocie do domu, wstawiam pralkę z brooksami i moimi pracowymi kapciami.
Schody sprawiają mi ból.
Powinnam wstawić jeszcze jedną pralkę.
Powinnam, ale nie muszę. Mogę to zrobić jutro.
Przyszły paczki od amazon.de z lekami i testami na Giardię.
Zielona Skarpetka wróci lada moment poproszę ją, żeby kupiła w aptece pojemniki na kupę.
I będziemy zbierać, a potem testy robić.
Obieram warzywa i wrzucam je do wywaru z kurczaka. Wychodzi z tego wspaniały bulion.
Do Cosori wkładam dwie zaprawione wczoraj ćwiartki z kurczaka.
Pod koniec dokładam rozmaryn i pomidorki.
W sumie 30 minut w 190 stopniach prorram frytowanie powietrzne.
Kurczak wychodzi IDEALNY.
Potem bulion, do którego wkroiłam odrobinę pora, odrobinę chili i imbiru.
Ostry. Rozgrzwający.
******
Pieniądze stają się jak woda w kranie. PŁYNĄ. Przepływają przez moje dłonie. Nic się nie zacina.
Dużo kupuję, ale też cały czas MAM pieniądze.
Właściwie przestałam sobie odmawiać.
Czasami odkładam jakiś zakup na później. Ale tylko odkładam.
I tak czeka koszyk z perfumami. I tak czeka koszyk z zakupami w tureckim sklepie.
Kupię to, co chcę, tylko za chwilę.
Staję się coraz lepszym menagerem pieniędzy.
I coraz lepszym magnesem na pieniądze.
Komentarze
Prześlij komentarz