Wtorek, dwudziestego trzeciego grudnia!
WIGILIA już jutro!
******
Wczorajszy dzień przeleciał mi w pośpiechu.
Rano spakowałam ulotki i wizytówki dotyczące rehabilitacji zwierząt w przychodni weterynaryjnej w mojej miejscowości, z usług której korzystam. Spakowałam sine biustonosze do zwrotu. Kolor "lila" jasnoszary, trupi fiolet, jest dla mnie nie do przyjęcia.
Spakowałam też lampki, których naładować się nie da.
Śmietankowe Ptasie Mleczko dla AnnyLeny, bombka i galaretki o smaku czarnej porzeczki w czekoladzie od Jutrzenki dla Rebeki.
Na forexie utknęłam, bo się zapomniałam i chciałam szybciej niż przewidują to moje zasady...
Ale sytuacja jest pod kontrolą.
Tajemnicą dla mnie jest dlaczego Annalena i Rebeka robią dla mnie wspólny prezent.
Dostałam 50 euro w talonach na zakupy w mojej mieścinie, malusieńkie Pannetone, szpatułkę jaką moja mama używa do wydłubania utartego sernika z makutry i do tej łopatki przyczepiona jest foremka do wycinania ciasteczek, w kształcie kokardki i rzecz najbardziej absurdalna, ceramiczny domek z oświetleniem w środku i Mikołajem w drzwiach...., który wygląda na używany.
Żeby to chociaż ładne było...
Ja jej przepiękną bombką ona mi...
Tia...
Nic się nie zmienia.
Z pracy szybciutko do domu.
Trzeba ogarnąć zanim Steffi przyjdzie.
Ogarniam.
A potem parzę herbatę i na dużym talerzu kładę cztery duże mandarynki z ruskiego i kilka nadziewanych serduszek z piernika w czekoladzie.
Steffie mówi, że coś jest nie tak, że Boja ma znacznie większe problemy z poruszaniem niż wskazują na to zmiany w stawie, jakie widać na zdjęciach.
Sugeruje sprawdzenie narządów wewnętzrnych.
Tak, tak to też chcę zrobić.
Na początku Nowego Roku.
Chcę pojechać z nią do Kliniki, zrobić usg i badania krwi.
Widzę ją czasem przycupniętą w pozycji bólowej.
I jej stolce są zbyt luźne.
Czyli kolejne ekstra wydatki przede mną...
Życzę sobie i Boi, żeby po prostu zdrowa była.
Ostatnio ja sama bardzo źle się czuję.
Steffi wykazała duże zainteresowanie ruskim sklepem.
Umówiłiłyśmy się na wspólne zakupy w przyszły poniedziałek.
******
Dziś jadę do Christiny. Myślałam, żeby po pracy u niej pojechać jeszcze do biura, ale dziś raczej to sobie daruję. Poczekam aż poczuję się lepiej.
******
Dobrego, zdrowego dnia. :)
Nunuś mój kochany. Lubił tę płaszczkę. Była z nami w łóżku do czasu, aż Zielona Skarpetka ją wywaliła.
Może nie ma sensu robić tych prezentów praktycznie obcym ludziom? mnie by w takiej sytuacji krępowało i przygotowywanie prezentów i przyjmowanie ich. Wydaje mi się to zupełnie niepotrzebne.
OdpowiedzUsuń