Poniedziałek, piętnastego grudnia.

Zagubiłam się w nieskończonych możliwościach ustawiania kolorów i rodzajów czcionki, kolorów tła itd...

W niektórych opcjach nie wiem, o którą część strony chodzi.

Zaprojektowania swojej strony to nie ułatwia.

Nie zdawałam sobie sprawy, że blogger oferuje aż takie możliwości.

Pokręcę się tu kilka dni i wtedy zrewiduję swoją decyzję na temat stawiania blogvity.

Bo jeżeli TU jest wszystko, czego potrzebuję/potrzebujemy, to jest to conajmniej bezcelowe.

Aczkolwiek... pomysł mam fajny.

Nie chcę powielać vitalii. To  nie ma być portal kręcący się dookoła odchudznia.

Ja chciałam zachować pełną funkcjonalność cześci dotyczacej blogowania w nowej lepszej wersji. Chciałam dodać też forum, które buduje społeczność.

O! Forum tutaj brak.

I mam jeszcze jeden pomysł, dodatek, coś co by ten portal wyróżniało i scalało ludzi. Ale o tym na razie nie będę pisała, bo w tej chwili po prostu nie wiem, czy wcielę pomysł w życie.

Podoba mi się tu nieskończona ilość możliwości zbudowania wyglądu bloga, ale wydaje mi się ta budowa nieco zawiła.

Czy to tylko moje złudzenie "początkującej", czy też tak macie?

Otwierając sobie możliwość do odejścia od projektu, poczułam dużą ulgę.

Pomysł mam świetny. Wykonawców też świetnych wybrałam.  I jestem pewna, że ten zespół ludzi jest w stanie stworzyć świetne narzędzie.

Ale koszt zbudowania takiego portalu jest naprawdę przytłaczający.

Perspektywy zwrotu poniesionych kosztów są conajmniej mgliste.

Ale najbardziej martwiło mnie to, że musiałabym tę działalność jakoś "zalegalizować". Czyli jakaś forma działalności gospodarczej. Jakaś księgowość. Pełna, albo niepłełna i oZUSowanie. A to rodzi kolejne koszty.

Samo utrzymanie sprawnej strony na serwerach i spełnianie wszelkich wymogów prawnych. No i przecież trzeba się tym też zająć w sensie BYĆ dla społeczności i słuchać jej głosu i odpowiadać na jej oczekiwania.

Moderować też w jakimś wąskim zakresie, bo jednak chciałabym zachować całkowitą wolność wypowiedzi, ale nie chciałabym żadnych awantur, czy złośliwości w tym miejscu.

Także widzę masę trudnych rzeczy, którymi nigdy się nie zajmowałam... Nie mam doświadczenia.

Samo postawienie portalu wydaje się łatwe, bo mam pomysł i mam ludzi, którzy się na tym znają. Problem nie są też pieniądze.

Problemy zaczynają się później.

Mam obawy, czy ja będę w stanie ogarnąć tak duży portal.

A może... tak mi się tylko wydaje...

Może z jakiegoś powodu rozpoczęcie realizacji odciągnęło się w czasie?

Daję sobie jeszcze kilka dni.

******

Pospałam dziś dłużej. Przestawiłam budzik z 5:30 na 6:30 i obudziłam się na kilka minut przed budzikiem. Poziomka znowu na mnie wlazła.

Zrobiłam kawę.

Wróciłam z nią do łóżka.

Wzięłam w dłonie Poziomkę i poczułam, że pomiędzy jej tylnymi nóżkami pooperacyjne wdzianko jest mokre.

- Ślina, czy siusiu?

Siusiu.

Wypakowałam ją po raz kolejny z ubranka. Przeprałam je w dłoniach i się suszy.

Mam nadzieję, że do dziewiątej wyschnie i będę mogła ją ubrać.

Ona jest chyba łatwiej obsługiwalna niż Feluś. A z Felusiem mogłam zrobić wszystko. To BARDZO nietypowe u kota, że pozwala ze sobą robić wszystko.

Zdjęcie ubranka i jego nałożenie jest kompletnie bezproblemowe.

Zero oporu.

******

Wczoraj przygotowałam do drogi bombkę dla Rebeki. (złota w środkowym rzędzie)


O ta. :)


Zapakowałam ją w mały kartonik po ozdobnym słoiczku. Luzy wypełniłam sztucznym, papierowym siankiem.

Dziś siedem godzin pracy przede mną. No może sześć i pół. 

Od dłuższego czasu, w pierwszej pracy, u Annyleny, tydzień w tydzień, w pewnym momencie zaczynam kombinować, jakby tu do drugiej pracy nie iść.

SERIO!

Za każdym razem!

Schody sprawiają mi ból, odkurzacz jest ciężki... Płacą kiepsko i wyrachowani są co do centa.

I gdy zastanawiam się, która praca jako pierwsza stoi w kolejce do odrzucenia, to właśnie ta. To takie uczucie z brzucha. Nie że mi tam jakoś specjalnie źle.

Właściwie to, że mam dwie prace w mojej mieścinie, jedną obok drugiej, to jest wspaniałe. Ale jakoś nie mogę przetrawić tego skąpstwa. :D

SERIO!

To jest tak skrajnie niezgodne ze mną, z tym jaka ja jestem, że mnie to boli.

Mniej więcej, gdy będę kończyła drugą pracę, Zielona Skarpetka będzie z Poziomeczką w klinice na wizycie kontrolnej.

Szczerze, to wydaje mi się ona zbędna. Bo rana zagoiła się jak na kocie. A Poziomka znowu bryka, jak brykała przed operacją.

Także nie ma opcji, żeby coś było nie tak.

Spotkamy się u mnie. 
Herbatka. Ciasto.

Około osiemnastej przyjdzie fizjoterapeutka do Boi.

A potem muszę przygotować zwroty dla TK Maxx. Pojedziemy do sklepu, żeby oddać, to o uszkodzone, albo to, czego nie chcę. A jest tego sporo. I nie wiem, jak my to wszystko ogarniemy i przeniesiemy... Bezpośrdenio pod sklepem nie ma parkingu...

Innymi zwrotami też czas się zająć.

******

Nie mogę doczekać się środy.

Mam sejsę Kudłatych Rozmówek z Anetą. :)

******

Dobrego, zdrowego dnia. :)

Komentarze

  1. No i super, że piszesz :) Co do nowego portalu, to większość osób się poprzenosiła w różne miejsca i zapewne nie chciałby znowu się przenosić w następne za kilka miesięcy. Ruszyła lekkaja i choć obecnie jeszcze jej daleko do doskonałości, to codziennie jej funkcjonalność jest lepsza. Są pamiętniki i jest forum. Co do blogera to ja zupełnie tutaj nie ogarniam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tu też jeszcze nie do końca ogarnęłam. Nie jest to intuicyjne i proste. A taki portal ja chciałabym stworzyć. Masymalnie intuicyjny i prosty w obsłudze.

      Usuń
    2. Wiesz nie zależy mi na tym, żeby wszyscy się przenieśli na blogvita. Zależy mi na osobach, które poznałam i polubiłam, albo conajmniej je szanuję. Można zbudować zupełnie nową społeczność. A co do lekkaja... Wiele pracy, przed twórcą. Kolorowo jak w przedszkolu. :)

      Usuń
  2. Generalnie kibicuję wszelkiej przedsiębiorczości, jednak przy minimalizowania ryzyka, jeśli się nie ma odpowiednich zasobów. Przy portalu wchodzą jeszcze kwestie marketingu, regulaminów i - przede wszystkim - monetyzacji. Nie wiem, jaką miałaś wycenę od firmy stawiającej strony, ale pewnie nawet kilka tysięcy byłoby ciężko odrobić zajmując się tym z doskoku i nie mając dobrze przemyślanej i zbadanej strategii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Debilem nie jestem. :) Myślę, że kwestie marketingowe jestem w stanie ogarnąć. Regulamin też jest do napisania. Trzeba usiąść raz i to napisać. Sieć pełna jest "wzorów". Żeby portal spełniał wymogi prawa, o to dba wykonawca, ściąga mi to ramion i głowy. Monetaryzajca jest do głębokiego przemyślenia. Za kilka tysięcy, to może ktoś Twojego indywidualnego bloga Ci postawi. :) Taki portal, jaki chcę zrobić, to naprawdę GRUBE przedsięwzięcie. Jak wiesz czasu do myślenia, mam bezmiar, bo moja praca zarobkowa głowy za bardzo mi nie zajmuje. Środy mam prawie wolne. Tylko trzy godzinki na miejscu. W soboty i niedziele, też mam sporo czasu wolnego. W planach mam przcięcie sprzątań za 4,5 miesiąca. :)

      Usuń
    2. Wydawanie kasy na bloga na początkowym etapie pisania nie ma najmniejszego sensu przy tej ilości darmowych rozwiązań, więc odsuńmy na bok wyceny projektów tego typu. Brałam udział w robieniu stron - od sklepu, który prowadziłam, przez proste i mniej proste landing pejdże w pracy. Trzymam kciuki.

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty