No i mamy wyniki!
Dostałam wiadomość z Kliniki.
I cieszę się niezmiernie, że wiem, z czym się mierzymy i że to "tylko" gardioza.
Bogu dziękuję, że mnie szturchnął, gdy usłyszałam, że Boja jest w kuwecie i poczułam nagłą potrzebę pobrania próbki kału.
Szczęście miałam niesamowite.
Bo zazwyczaj trzeba kał zbierać przez kilka dni, bo nie w każdym wypróżnieniu ową lamblię można znaleźć.
ALE UDAŁO SIĘ!
Dużo pracy przed naszą czwórką.
A zwłaszcza przede mną.
Musimy wszyscy przejść kurację przeciwpasożytniczą. Ja dodatkowo w pakiecie mam wielokrotne bardzo dokładne sprzątanie, odkażanie, mopowanie podłóg środkiem odkażającym i pranie, pranie, pranie...
Jeszcze jeden prezent od Schroniska w Zielonej Górze...
******
Chyba już mam wszystko, czego potrzebujemy.
Testy, środki odkażające oraz leki.
"MAM"... Zamówiłam wszystko.
******
Myślę, że ja też jestem zainfekowana, bo ostatnio czuję się wyjątkowo podle.
******
Ale najważniejsze jest, że wiemy, gdzie jest problem. Że to nie jest żadna starszna choroba. I że wiemy co robić. :)
Komentarze
Prześlij komentarz