Niedziela, dwudziestego pierwszego grudnia.

 Pogrzebałam w ustawieniach mojego bloga, ale nadal nie jest tak, jakbym chciała...

No nic. 

Może kiedyś się uda.

******

Wypiłam trzecią kawę. 

Jakoś przejaśniło mi się w głowie. Nie jest już tak beznadziejnie.

Nawet w dole pleców ból zelżał.

Dochodzi dziesiąta. Nie śpię od piątej z hakiem.

Ale jeszcze sobie posiedzę w łóżku.

Boja leży w nogach. Poziomka na nogach. 

Kiedyś dokładnie tak kładł się Felicjan. Ale go strącałam z nóg, bo takie obciążenie wywołuje u mnie dyskomfort. Nawet bez obciążenia mam problemy z krążeniem.

Młoda na razie leży. A dyskomfort wzrasta.

Gdybym miała dość siły, zawiesiłabym szafkę nad zlewem...

Ale ja ostatnio jestem taka słabiutka...






Zdrowej, relaksującej niedzieli. :)

Komentarze

  1. jak się do Ciebie wchodzi, to pojawia się takie ostrzeżenie: Ostrzeżenie dotyczące treści o charakterze kontrowersyjnym
    Ten blog może zawierać treści o charakterze kontrowersyjnym. Zazwyczaj Google nie sprawdza ani nie zatwierdza zawartości blogów. Więcej informacji o naszej polityce treści można znaleźć w Wytycznych dla społeczności Bloggera.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, to mój wybór. :) Bo chcę mieć możliwość przeklinania. I swobodnego wyrażania myśli i poglądów. Ale dzięki za info. :) W końcu usiadłam. W końcu przykleiłam listwy podsufitowe w kuchni. Domalowałam tam, gdzie trzeba było domalować. Muszę tylko zawisić jedną szafkę i mogę do końca się urządzić.
      W sypialni wymianiłam ohydny plastikowy klosz w kształcie dzwonu, który został mi po Soni na klosz... A pewnie zaraz popełnię wpis i zobaczysz. :) Miłego wieczoru.

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty