Pierwszy raz od śmierci, przyszedł do mnie we śnie.

 Mogłam go przytulić.

To było takie CUDOWNE!

Po tym jak powiedział Anecie, że nie wróci.

  • Ok a zamierzasz wrócic do Magdy?
  • Nie,
  • A dlaczego?
  • A po co?
  • Nie wiem, tak bo chcesz
  • Nie ma takiej potrzeby
  • A wcześniej była potrzeba?
  • Tak
  • A jaka? Jaka była Twoja rola w jej życiu, jakie było przesłanie?
  • Tulić, tulić i dokuczać
  • Haha a teraz już jej nie trzeba tulić?
  • [tutaj pokazał mi jakby był ktoś w twoim życiu kto Cię tuli, jakby tej osoby nie było gdy on się pojawił]

W pierwszej chwili pomyślałam, że nie ma nikogo takiego.
Przecież nikt nowy w moim życu się nie pojawił.

Gdy później wróciłam do tej rozmowy, doznałam olśnienia.
POZIOMKA!
Nie po nią jechałam do schroniska.
Ale ona tak bardzo skoncentrowała się na mnie. Tak bardzo chciała, żebym ją stamtąd zabrała, że nie interesował jej pająk z walerianą, którego jej podarowałam. Wszystkie koty zaczęły się bawić zabawkami. Ona jedna nie. Siedziała jak posążek kota i nie spuszczała ze mnie wzroku.
Wtedy jej oczy osiągnęły tak badrdzo pomarańczową barwę, jakiej nigdy później już u niej nie widziałam.
Nie po nią jechałam. Jechałam po Boję...
A to małe, niepozorne kocię, przykleiło się od razu do mojego serca.
Nie mogłąm jej tam zostawić.
I ona jeżeli chodzi o tulenie to jest Feluś do kwadratu.
Żaden kot, aż tak się do mnie tulił, jak robi to Poziomka.

Wczoraj zanim zasnęłam powiedziałam do Felusia, że bardzo, bardzo go kocham i że nikt, go nie zastąpi i że tulę go mocno.

I przyszedł do mnie tej nocy. I trzymałam go w ramionach. I byłam TAKA szczęśliwa.
Aż Zielona Sakrpetka wyciągnęła mnie z tego  snu za łeb.
Dosłownie przyśniło mi się jak łapie mnie za głowę i wyciąga z tego snu i się obudziłam...





Komentarze

Popularne posty