Komunikacja telepatyczna i kolejne prezenty od Świata! :)
Komunikacja telepatyczna dziś po raz drugi.
Tym razem ja odpowiedziałam na pytanie Poszukujacej, zanim zdążyłam je odsłuchać!
******
Wstałam z myślą, że dziś żadna kasa mi nie wpadnie... No chyba, że jakieś drobne z forexu.
Wczoraj zobaczyłam, że crypto są hadlowane w czasie weekendu.
I testowo zajęłam małą pozycję.
Taką, żeby mi nie ciążyła, nie skupiała na sobie mojej uwagi.
Po pięknym prezencie od Nory, którego kompletnie się nie spodziewałam i po dodatkowym pięknym prezencie od dziadunia, na który nie czekałam, bo przecież prezent JUŻ dostałam, po wspaniałym piątku na forexie, pomyślałam, że BONUSY wyczerpały się przynajmniej do poniedziałku.
- Fajnie by było gdybym dziś jakieś pieniądze na ulicy znalazła. - przebiegło mi przez głowę.
Myśl fajna, szanse znikome... Chyba, że chcę znaleźć jednego centa. Te znajduję często.
Ale przypomniałam sobie to UCZUCIE, kiedy znalazłam dziesięć euro na ulicy. TO niedowierzanie i radość. Przywołałam to uczucie.
I zapomniałam o całej sprawie.
Z domu wyszłam o 11:30, żeby chwilę po trzynastej znaleźć się w pracy.
JEST ZIMNO.
Niewielki mróz.
Warsztat samochodwy nie pracuje. Urlop świąteczno-noworoczny.
Jechałam do pracy i bałam się, że będzie Z I M N O!
Ale zanim dojechałam, miałam przystanek w mieście.
Weszłam do Rossmanna.
Kupiłam moje ukochane sole do kąpieli
drewniane serce z korą, które może być bazą do ułożenia jakieś dekoracji, albo może być miejsciem odkładania biżuterii.
Kupiłam też herbatkę TeeKanne Karaibskie Mango, bo zapomniałam zabrać herbatę z domu.
Muszę jakoś zadbać o siebie w czasie pracy w nieogrzewanym budynku.
Gdy weszłam do biura, wydało mi się, że jest tam tak zimno, jak na zewnątrz.
A na zewnątrz temperatura była ujemna.
BOŻE jak ja wytrzymam w takiej zimnicy pięć godzin?!
Zamknęłam drzwi. Włączyłam kuchenkę. Wszystkie cztery palniki.
Na inne źródło ciepła nie mogłam liczyć. Włączyłam wyciąg, który wciągał powietrze i bliżej sufitu je wypuszczał.
Na stole leżał prezent dla mnie razem z kartką z życzeniami.
To drugi prezent od Christiny! Pierwszy dostałam przed Świętami Bożego Narodzenia u niej w domu.
A dziś dostałam kolejny!
O MATULU!
Fajna firmowa kartka z pieknymi życzeniami w środku.
I pudełko z przyprawami!
Chyba zainspirowałam ją w ubiegłym roku, dając w prezncie przyprawę.
Jak dla mnie, prezent IDEALNY.
Wyziębione przez tyle dni mury, ciężko było ogrzać, tak skromnym źródłem ogrzewania.
Zeszłam na dół do części dla klientów.
Tam jest termometr.
OSIEM STOPNI.
Jakoś nie zamarzłam.
Po trzech godzinach, na górze, w części kuchennej, zrobiła się znośna temperatura.
Potem jeszcze parę minut pomarzłam na przystanku autobusowym.
Znowu przesiadka i jakieś dwadzieścia minut do pociągu.
Zakreciłam się po hali dworca. Pooglądałam wystawy. Przez szybę zajrzałam do samoobsługowego sklepu spożywczego. Przystanęłam przy crossbookingowych półkach i gdy podjęłam decyzję, że idę na peron, przeszedł koło mnie czarnoskóry mężczyzna, który palcem wskazał pod moje nogi.
Spojrzałam w dół.
U moich stóp leżał banknot o nominale pięciu euro.
Schyliłam się i podniosłam pieniądze.
I przypomniałam sobie, jak dziś rano zapragnęłam znaleźć pieniądze. Jak przypomniałam sobie, o tym jak kiedyś znalazłam dziesięć euro i związane z tym UCZUCIA.
SEKRETEM jest CZUCIE.
Jeżeli chcesz czegoś, to Twoim zadaniem jest poczuć, że już to masz. Poczuć radość i wdzięczność i inne rzeczy. Ale to musi być autentyczne.
Ja rano zapragnęłam, przywołałam uczucie znalezienia pieniędzy i KOMPLETNIE o tym zapomniałam.
Nie szukałam pieniędzy. Nie patrzyłam pod nogi.
Świat musiał mi PALCEM pokazać, że leżą tuż obok mnie i mam się tylko po nie schylić.
Pamiętam akcję Marty.
Moim zadaniem było WYBRAĆ z katalogu, jaką sumę chcę dostać. Było do wyboru 20.000 i 200.000 zł. Pamiętam jak pomyślałam, że to nie zadziała. Ale pomyślałam też, A CO MI SZKODZI? I poszłam po całości i wybrałam 200.000 zł.
Wybierz tak, jak wybierasz coś z katalogu sklepowego. Zamów! I ZAPOMNIJ!
Nie sprawdzaj, co chwilę, czy TO już JEST.
Nie zastanawiaj się, jak to do Ciebie dojdzie.
Tak jak zamawiasz w sklepie.
Zamówiłaś i WIESZ, że TO dostaniesz.
Tak zrobiłam.
I chwilę później przyszło do mnie około 150.000 zł. (przelicząc wszystko na złotówki).
Ze źródła, z którego kompletnie niczego nie oczkiwałam, ani się nie spodziewałam.
Od moich rodziców.
Tak, tak brakuje 50.000 zł.
Ale ja ciągle coś dostaję. :) Nie notowałam do tej pory. Dywidendy, napiwki, prezenty, pieniądze wyrwane na forexie... Sporo tego razem się uzbierało.
W tym roku zaczęłam prowadzić dziennik wdzięczności.
W tym dzienniku zapisuję też wszystko co dostaję i przeliczam na pieniądze.
Czyli zapisuję wynagrodzenie za pracę, napiwki, szacuję wartość otrzymanych prezentów, dodaję to co zaoszczędziłam w sklepie, bo promocja, wyprzedaż itd.
W ten sposób skupiam się na tym, co przychodzi.
A to na czym KONCENTRUJESZ swoją UWAGĘ, ROŚNIE.
Jestem strasznie ciekawa, do jakiej kwoty dojdę na koniec 2026 roku. :)
******
I zapomniałam!
W czasie mojej dzisiejszej pracy dostałam wiadomość od Michaela.
Zwlekali do ostatniej chwili... Jutro idę do nich do pracy.
Może się bali, że nie przyjdę?! :D
Dostałam moją podwyżkę!
Komentarze
Prześlij komentarz