Poniedziałek, dwunastego stycznia, 6:42
Gdy spałam zamknęła się jedna z moich forexowych pozycji.
Poustawiałam TAKE PROFIT do każdej pozycji.
Zaksięgowało się niecałe 24 euro, gdy ja spałam.
Gdy się obudziłam w nocy, spojrzałam na moje pozycje nieswiadoma, że coś się zamknęło, ale zobaczyłam, że ja ręcznie mogę zamknąć jedną pozycję na NASDAQu na symbolicznym plusie. A że byłam przeładowana, to skorzystałam z okazji.
Także nowy tydzień zaczynam mniej skrępowana. Już nie jestem załadowana po kokardy. :)
No i w nocy przytuliły się do mnie pieniądze. W sumie prawie 25 euro. Zabrakło 20 centów do okrągłej kwoty.
Taki początek tygodnia daje nadzieję, że ten tydzień będzie na bogato. :)
Aczolwiek wykręcenie 50% zwrotu w tym miesiącu, jest zagrożone...
Ale nie tracę nadziei. Jeszcze ponad pół miesiąca jest przede mną. Dziś dopiero dwuansty.
Ale jak siebie znam, to przez jakiś czas będę ostrożniejsza. I będę grała mniejszymi pozycjami, co oznacza niższe ryzyko, ale i niższe zyski.
Ważne jest żebym nie traciła i żebym systematycznie czerpała małą łyżeczką.
******
Łapię Zieloną Skarpetkę na kłamstwie.
Niechcący wygaduje się, że nie tylko poniedziałek, ale też wtorek ma jeszcze wolne... Jej wolne zaczęło się 19 grudnia i będzie trwało do 14 stycznia. Boże taki ocean WOLNOŚCI.
Nie wiem, po co kłamała...
Gdy się wygadała, zaczęła się jąkać i miała problem z dokończeniem wypowiedzi.
Jej siostra nie wie, że nie mieszkamy razem...
No tak wstyd się przynać, że wywalało się kogoś z domu...
Wczoraj w nocy i dzisiejszej nocy krwawię... Dziwne to jest...
W ciągu dnia zero.
******
Nadal jestem przemęczona... I to przemęczenie bez solidnego, długiego wypoczynku nie zniknie.
Ten mój mini urop na przełomi starego i nowego roku, właściwie niczego nie zmienił.
Nie pracowałam poza domem, ale tradowałam i latałam po sklepach.
Cały czas byłam w ruchu.
Chyba tylko jeden dzień spędziłam w spokoju, w domowych pieleszach.
******
Wczoraj połapałam się, że przysłno mi nieodpowiedni lek dla Bojki.
Plastikowa buteleczka, drobny druk... Właściwie nie do pzreczytania w moim wieku.
Opakowanie otworzyłam. Zdążyłam podać 2 x po 1/4 tabletki, ale coś mnie niepokoiło.
Nie mogłam dostrzec daty przydatności...
Wzięłam komórkę. I w powiększeniu, w końcu mogłam przeczytać, co tam jest napisane.
To nie jest lek na giardie!
Data przydatności 10.23!!!
NO! SERIO!
Opisałam sytuację. Poprosiłam o przesłanie leku, za który zapłaciłam. I zapytałam, co mam zrobić z tym opakowaniem.
Według mnie nadaje się tylko do utylizacji.
Zasadniczo podaję koteńkom inne leki. Też na bazie ziół w formie chrupków. Poziomka je z apetytem, a Boja nie chce tknąć chrupa. Codzinnie muszę podać trzy. No i kombinuję z wątróbką. Rozdrabniam chrupa i wciskam po kawałku do wątróbki i pilnuję, żeby zjadła wszystko.
Nie mam lekko.
I tak przez dwa miesiące...
Komentarze
Prześlij komentarz