Błogosławiona pomiędzy koteńkami.
Siedzę sobie w łóżeczku, obłożona koteńkami.
Postanowiłam, że dziś ZAISTNIEJĘ bez codziennego stresu i pośpiechu.
Mogłabym iść do pracy. Płyn Lugola stanął na wyskości zadania.
Ale dałam sobie wolne.
W biurze Christiny do siódmego stycznia powinnam pojawić się tylko raz. Nie musi to być najbliższa niedziela. Oni warsztat już zamknęli.
Mogę pojechać tam kiedy chcę.
I właśnie wykombinowałam, że mogłabym tam pojechać we wtorek po pracy.
Oszczędzę sobie dojazd w jedną stronę.
Razem to trochę dużo godzin będzie... Ale w sumie... jak będę się dobrze czuła, to mogę ogarnąć i dom i biuro w jeden dzień. :)
Dziś zamierzam się na maxa wylenić i wyleczyć na 100%. Tak, żeby jutro już nic nie bolało.
Jutro skończę oklejać kuchnię i przygotuję zwroty. I zmienię pościel. I co tam mi się będzie chciało, zrobię. :)
Może upiekę ciasteczka?
Przygotuję się do Świąt.
Priorytetem na koniec tego szalonego i trudnego roku jest SLOW LIFE.
******
Dobrego, zdrowego dnia. 😊
u mnie też króluje slow life
OdpowiedzUsuńZazdroszczę. :) Chciałabym zwolnić.
Usuń