Drugi dzień Świąt Bożego Narodzenia
Życie zwolniło.
I jest mi z tym TAAAAK DOOOBRZE.
Paradoksalnie, mieszkając osobno, spędzamy ze sobą więcej czasu niż wtedy, kiedy mieszkałyśmy razem.
Odsuwam wszelkie sprawy do załatwienia/przemyślenia na później.
Nie wszystko się da.
Ale co się da, odsuwam. :)
Cały czas z tyłu głowy mam kurczący się WOLNY czas. I świadomość, że osiem dni WOLNYCH, to stanowczo za mało by odpocząć i się zregenerować.
Ale robię co mogę.
Staram się relaksować i wziąć z tego czasu, jak najwięcej DOBRA dla siebie.
******
Wczoraj zjadłam śniadnie. Burrata, pomidor, cebula, oliwa.
Mandarynki.
Gotuję rosół na skrzydełkach. Z warzyw zrobię sałatkę.
Leniwie. Nieśpiesznie.
Robię kolejne podejście do wyboru deski do prasowania.
Kupuję aromatyzowane kawy. Zamawiam Aspargin.
Kąpiel.
Umawiamy się bez ciśnienia, że może przyjdzie, a może nie.
- Ok, jakbyś chciała przyjść, daj mi znać godzinę wcześniej.
Daje.
Przychodzi.
Podaję jej miseczkę wywaru z kurczaka i warzyw.
Mięso z kurczaka, imbir, czosnek, odrobina pora, chili i dużo kolendry.
Jemy i rozmawiamy o wszystkim.
Nie pozwalam jej sprzątać po jedzeniu.
Umawiamy się na jutro na zakupy.
Wraca do domu.
Myślę, co ja już MUSZĘ.
Dwie faktury muszę wystawić. Umówić się z Christiną na kolejne sprzątanie, bo w kolejny nasz wtorek jest Święto Trzech Króli. I wychodzi na to, w święto będę miała dzień wolny, Konstancję przeniosę jednorazowo na środę, Karlottcie, będę musiała odmówić.
Jak się dba, tak się ma.
Co ja jeszcze muszę.
Muszę załatwić sobie podwyżki. u Rebeki, Sandry po dwa euro za godzinę i u Claudii może też uda się dostać 1 euro za godzinę więcej. Muszę przelać składki na przyszłą emeryturę za jedenaście miesięcy 2025 roku. W sumie chcę przelać mniej wiecej dwa tysiące euro. Muszę zapłacić kolejny czynsz.
Chcę położyć więcej pieniędzy na forexie.
Rozmyślania nad Blogvitą, przesunęłam na po urlopie.
Teraz muszę odpocząć w miarę możliwości od wszystkiego.
A potem mam nad czym myśleć.
Nie będę się śpieszyła.
Chcę stworzyć naprawdę wyjątkowy projekt.
Taki, co będzie miał WSZYSTKO. Efekt WOW! I który będzie przynosił mi pieniądze.
Śpieszyć się nie muszę. Pisać mam gdzie.
Muszę znowu pisać do Vitalii o nowe pliki z pamiętnikami. Zdjęć pewnie nie uda się wydobyć.
Ale będę próbowała.
Mam żal do siebie, że nie usiadłam i nie skopiowałam, post po poście...
Ale wiecie, ile ja piszę... To by była praca na...
To były grube setki stron, po kilka wpisów każda...
Nie spojrzałam, ile stron było pod koniec tego mojego pisania... Ale przypuszczam, że blisko tysiąc.
Ale żałuję.
Bo miałabym wpisy w nienaruszonej formie razem ze zdjęciami, filmami, linkami.
A dostałam nie wiem co...
Próbowałam przerobić na pdf, ale jakoś nie za bardzo to wyszło.
Pełno jest wstawek tekstowych, które nie są częścią mojego tekstu i które uniemożliwiają czytanie.
Prawdę mówiąc jestem wściekła na Vitalię, za przesłanie mi czegoś takiego. I za brak zdjęć, które przecież były integralną częścią mojego pisania.
******
Cieszę się, że w te zimne dni, nigdzie nie muszę, że mogę wygrzać się w domowych pieleszach.
Wyspać. Zrelaksować. Odpocząć.
Bardzo doceniam te wolne dni i bardzo się z nich cieszę.
******
Dziś pojedziemy na zakupy. Chcemy wymienić uzbierane punkty lojalnościowe na noże i maskotki. Za dopłatą oczywiście.
Mleko, śmietana, musztarda do sałatki.
I pewnie coś tam jeszcze wpadnie do koszyka.
******
Dobrego, zdrowego dnia. :)
Poziomeczka macha do Was łapką. :)
Któraś z dziewczyn pisała że jak odesłała im ten plik to dostała w normalnej wersji ze zdjęciami także próbujemy :)
OdpowiedzUsuńO BOŻE, Ale to dobra nowina jest! :) Dziękuję! :)
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuń