Wtorek, szesnastego grudnia.
Jakaś taka nieogarnięta jestem...
I tak jak kiedyś pięknie pakowałam prezenty, tak teraz moje opakowania są bardzo ubogie, albo w ogóle ich nie ma. Karteczek świątecznych też brakuje...
Ale kiedyś, to ja miałam czas i luzy w głowie. Miałam miejsce na tworzenie pięknych opakowań.
Teraz brakuje mi tej przestrzeni, brakuje mi czasu.
Dobrze, że prezenty mam. :)
Dom Sonji zawsze wymaga ode mnie dużego nakładu pracy. Zwłaszcza prysznice i toalety.
Z tego względu nie lubię tam sprzątać. Jest po prostu ciężko.
Pakuję do torby galaretki czarna porzeczka Jutrzenki i oliwę.
Słodycze dla rodziny Sonji. Oliwa dla Claudii i Franka.
U Sonji jest ona i on.
Ona wręcza mi upominek. Śliczna torebeczka.
W środku orzechy macadamia w czekoladzie od Lindta, dekoracyjne mydełko w formie głowek dwóch aniołków i zestaw krem i balsam do pielęgnacji dłoni od Rituals.
Fie znowu mi towarzyszy. Człapie za mną wszędzie i uwala się na drodze mojego sprzątania.
I ruszyć ją trudno.
Próbuję przesuwać... Ciężka jest. Zaczynam się złościć.
Ale dociera do mnie, że ona mi towarzyszy nie po to, żeby mi przeszkadzać. Ona podąża za mną, bo potrzebuje miłości.
Gdy to do mnie dotarło, usiadłam na schodach obok niej i zaczęłam cielaka tulć.
Claudia jest sama w domu. Frank jest w szpitalu. Ale nic się nie stało. Po prostu jest na badaniach.
UFF!
Wymieniamy się buteleczkami. 😊
Moje opakowanie, to piękna czerwona wstążka zawiązana na szyjce butelki.
Claudia ma dla mnie francuskie różowe wino musujące u wyprodukowane w tradycyjny sposób i czekoladki, za którymi dawno, dawno temu przepadałam. A dziś w ogóle nie robią na mnie wrażenia, żeby nie powiedzieć, że przestałam je lubić.
Ale i ten prezent bardzo mi się podoba. Składamy sobie życzenia. Tego dnia Claudia ściska mnie serdecznie aż dwa razy. :) Miłe to jest bardzo.
Cieszę się, że z pracy odbierze mnie Zielona Skarpetka. Pojedziemy do mojego banku, do wpłatomatu, wpłacić jej pieniądze, bo ona nie ma takiej możliwości. Przy okazji zasilę też własny rachunek.
A potem jedziemy do ruskiego sklepu. A na końcu do Dehna. Ja też chcę mieć taką piękną bombkę, jaką dałam Rebece. A dla Rebeki, wydaje się, że najlepszym prezentem będzie kolejna bombka, bo na ich choince tak trochę łyso jest.
Zielona Skarpetka już na mnie czeka.
Umieszczam pieniądze we wpłatomacie. Wieczorem przeleję część Zielonej Skarpetki na jej rachunek.
Jedziemy do innego ruskiego niż zazwyczaj. Ten sklep jest mniejszy, ale ma cudnie zaopatrzony dział warzywno-owocowy.
Bogactwo wszystkiego. Wszystko piękne.
Są nawet dorodne czereśnie.
Kilogram kosztuje 14 euro.
Zielona Sakrpetka uwielbia czereśnie, ale ich sobie nie kupi, bo cena w jej uznaniu jest za wysoka.
Cebule, bakłażany, pomidory, mango, żółte, słodkie granty i pewnie około 300 gram czereśni.
A niech ma! 😁
A niech się cieszy.
Surowej, białej kiełbasy niestety JESZCZE nie ma.
I Dehna.
Nie mam w domu choinki i nie mam jej w planach.
Ale bombki są tak piękne, że wybieram ich aż sześć! Jedna dla Rebeki. Tym razem purpurowa. Na jej choince bombki są złote i purpurowe.
Dla mnie są dwie złote, jedna purpurowa, jedna kobaltowa i biała, jakby pokryta kawałeczkami lodu i udekorowana puchem.
Wracamy do domu.
Starsznie boli mnie kręgosłup i biodro. Mam problemy ze wsiadaniem i wysiadaniem z jej samochodu.
Zielona Skarpetka zanosi moje zakupy na górę.
Wykopuję z siaty czereśnie. Wyciągam cztery dla mnie. Chcę spróbować, czy są dobre. I daję jej resztę.
Wciska mi jeszcze garść tych owoców.
Żegnamy się.
******
Zapomniałam napisać. W poniedziałek przyszła paczka z książkami od Wieczorka.
www.expertia.pl
Grube, opasłe tomiska. 😁
Jestem pewna, że wypełnione kompletną, skondensowaną wiedzą na temat dzidzin, które omawiają.
Pozycje biznesowo-marketingowo-rozojowe. Wśród nich biznesowy planer. Ten chyba dostałam w preznecie, albo był częścią któregoś z zestawów.
Paczka dotarła rozerwana. ale książki w sztywnych okładkach były starannie zapakowane w folię bombelkową i przyszły w stanie idealnym. Tylko zabrakło obiecanych elaganckich opakowań. Ale czepiać się nie będę, bo do niczego te opakowania nie są mi potrzebne.
Zestaw prezentowy MARKETING,
Zestaw prezentowy BIZNES
I Wzór na szczęście.
Rzeczywiscie Biznes Planer w prezencie dostałam.
Także, będę się dokształcać. :)
Chlapnęłam sobie na spanie, bo w środę miałam dwie bardzo ważne rozmowy.
Kudłatą rozmówkę z Martą i rozmowę z wykonawcą Blogvity.
I zasnęłam słodko nawet nie wiem kiedy.
A jak kudłate rozmówki?
OdpowiedzUsuńNa ich temat zrobię osobny wpis. :)
UsuńSuper, jestem bardzo ciekawa.
Usuń