Poniedziałek, dziewiętnastego stycznia.

 Dopiero się zaczyna...

Ale za to JAK się zaczyna! 😍

Wczoraj zasnęłam, nawet nie wiem o której...

Obudziłam się po pierwszej.

Sprawdzam, co dzieje się na forexie.

DOBRZE się dzieje.

Księguję ponad 215 euro!!! Z czego 200 wypłacam, bo rachunki czekają.

Mam przerwę w spaniu do... prawie czwartej.

Śni mi się, że moi rodzice umarli.

Budzą mnie diabły zlatujace z poddasza.

No dobra. pora wstać, interesesów forexowych dopilnować.

Sięgam po laptop.

Laptop wariuje. Wszystko miga. Walczę, żeby wcelować w opcję wyłączenia go.

Po chwili walki ta sztuka mi się udaje.

Idę po kawę.

Włączam laptop.

TOUCH PAD DZIAŁA!

O MATULU! CO ZA CUDOWNY DZIEŃ!

Za oknem mróz i błękitne niebo.

I słońce!

Pozwalam sobie na kolejny dzień WOLNY od pracy poza domem.

URLOP na żądanie.

Do Karlotty już więcej nie pojadę.

Nie lubię tej pani. KROPKA.

Miałam mieć tam dwie prace. Jedną u niej, drugą u jej matki. Razem pięć godzin. Wtedy te dojazy miałby jakiś sens. Przy tzrech godzinach, to strata czasu.

Oc początku z brzucha mam złe uczucia.

Brzucha tzreba słuchać.

Nie chcę pracować dla kogoś, kogo przerasta napisane do mnie, że życzy mi szybkiego powrotu do zdrowia.

Jak coś chce, to wypisuje do mnie "Kochana" Magdaleno...

NIENAWIDZĘ FAŁSZU!

Po cholerę to "Kochana"?

Nie wystarczy po prostu "Magdaleno"?

******

Jeszcze przy kawie.

Ale pewnie niebawem wstanę i zrobię coś w domu. :)

Teraz, gdy daję sobie czas, chętnie ogarniam różne domowe tematy.

Nieodmiennie zachwycam się obecnym stanem pomieszczenia do pzrechowywania.

Chyba postawię dziś regał w kuchni w formie podwójnego blatu.

Zyskam blat roboczy, którego mi tam brakuje.

******

Zielona Skarpetka, pokazuje, że wytrzymała jest. Pokazuje prawdziwą twarz...

Ta cała pomoc, była grą, żeby ponownie zwabić mnie w sidła... Żebym znowu z nią zamieszkała i płaciła połowę czynszu.

A ja zrobię wszystko, bu ten czynsz, który teraz płacę sama, stał się dla mnie drobną kwotą.

Uświadomiłam sobie, że nas łączyło TYLKO dzielenie opłat.

Dla mnie to stanowczo za mało by znowu zamieszkać razem.

Za dużo złego się stało.

Widzę, że okłamuje innych. Nie łudziłam się, że nie okłamuje mnie. I w sobotę tydzień temu na kłamstwie w końcu ją przyłapałam. Takim zupełnie bez sensu...

Wciskała mi, że do pracy idzie we wtorek.

Wygadała się, że do pracy wraca dopiero w środę...

I sama na tym kłamstwie się złapała, bo zaraz potem zaczęła się jąkać i zacinać...

Nie wiem, po co to kłamstwo... Ja niczego od niej we wtorek nie chciałam.

Nawykowe?

Okłamuje siostrę, utzrymując ją w pzrekonaniu, że my nadal razem mieszkamy...

Viki, nie ma pojęcia, że gdy do niej przyleciała, spała w łóżku, które ja opuściłam tego samego dnia rano...

Nie moje małpy. Nie mój cyrk.

******

Christina... wie, że przyjeżdżam do pracy w niedzielę...

Oni tam mają wieli piec, który opalają drewnem. Gdy przyjeżdżam do pracy, kaloryfery są lodowate.

Wczoraj na dole było czternaście stopni. Zawsze to więcej niż osiem... Ale nadal ZIMNO!

Ale kogo to poza mną obchodzi?

Na dworze ziąb. Spóźnją się pociągi i autobusy. W pracy ZIMNO.

To nie jest OK.

Jutro powinnam jechać do Christiny, do jej domu.

Ale prawdopodobnie zostanę w domu.

Nie dba o mnie...

******


Takie piękne papuzie tulipany przywiozłam w piątek do domu.

Komentarze

Popularne posty