Wtorek, dwudziestego stycznia.

Cisza w eterze trwa w najlepsze. W niedzielę minął tydzień. Dziś jest dziewiąty dzień.

Jakoś specjalnie mnie to nie boli, ale jest jakoś tak... DZIWNIE.

Ciekawa jestem, jak Zielona Skarpetka z tą CISZĄ się czuje...

Może jest jej z nią dobrze? Może w ogóle jej ona nie przeszkadza?

******

Wstałam bardzo wcześnie. Zdaje się, że jeszcze piątej nie było.

Wczoraj zauważyłam, że mleko się kończy... 

Jakoś nie mam ochoty wychodzić na tę zimnicę i spacerować do sklepu i spowrotem. Poza tym, czekam na paczki.

Wczoraj wieczorem wykombinowałam, że mleko mogę na amazon.de zamówić.

Śmietanę też.

Jedyne osiągalne mleko z dostawą na dziś było odtłuszczone, zawierające tylko z 1,5% tłuszczu, a śmietana, tylko z 10% tłuszczu.

Mimo to zamówiłam.

I może niech to będzie wstęp do, mam nadzieję, dobrej zmiany, polegającej na ograniczeniu podaży tłuszczu w diecie.

Zobaczę, czy będę umiała się przestawić.

Rozpakowałam dwa kartony. Znalazłam w nich nowiuteńke szmaciane Pumy, ozdoby świąteczne, dużego anioła, który mi się nie podoba, nowy zeszyt, noże, deskę do krojenia, dwa kubeczki, filiżankę, środki czystości, kosmetyki i jeszcze kilka innych rzeczy i wśród nich, elektryczna ściągaczka do mycia okien.

Fajnie, że ją znalazłam, ale nie wiem, gdzie mam specjalny płyn do niej przeznaczony.

Kolejne opakowania tabsów do prania też znalazłam. Starczy mi ich chyba do końca życia i to nie dlatego, że za chwilę gdzieś się wybieram...

Mówcie mi CHOMIK.

Nie wiem jak zabrać się za te stosy zgromadzonych rzeczy...

Wynieść na śmietnik po prostu żal. Wystawiać na sprzedaż mi się nie chce...

******

Za oknem słońce.

Szkoda, że jest tak zimno.

******

Dobrego, zdrowego dnia.




Komentarze

  1. Najlepiej chyba zacząć od nietworzenia kolejnych zapasów :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty